Czas na szukanie właściwych argumentów

na znalezienie w sobie odwagi

Wpisy z tagiem: los

Dziś będzie o przepięknej książce.” Rok cudów” nie ma nic wspólnego z żadną religią, nie poucza jak żyć i nie opowiada o zdarzeniach nadprzyrodzonych. To nie ta półka.  ;-) To książka o upadaniu, szukaniu nowego sensu w życiu, o podnoszeniu się. O tym, że złe wychodzi czasem na dobre i o tym, że dobre złego początki. Jeśli wciąż nie wierzysz, że wyjdziesz z beznadziejnej sytuacji, że to co się stało, stało się po ”coś” to ta książka jest dla Ciebie. Wyraża więcej niż tysiąc słów pocieszenia i więcej znaczy. Nie poucza, nie gromi, daje prawo do żalu i uzmysławia coś bardzo ważnego. Ja wspominam tą książkę bardzo ciepło i proszę Cię jeśli jesteś w życiowym dołku, nie możesz dostrzec nic dobrego przeczytaj ją. Nie myśl, że cierpisz sama, że spotkała Cię najgorsza rzecz na świecie, nie zamykaj się w sobie tylko wyjdź na dwór i się rozejrzyj.

”Rok cudów” to wzruszająca do łez, pełna zaskakujących zwrotów akcji,  intrygująca i pouczająca opowieść oparta na faktach historycznych. Opowiada o świecie widzianym z perspektywy zwykłej kobiety, takiej jak ja i Ty. O tym jak los bezlitośnie rzucił ją na ziemie i sprawił,że sięgnęła dna rozpaczy. Raz, drugi i trzeci i ..kolejny. I wstała umocniona, silna i gotowa całą sobą walczyć o to co zostało.

Bo co gorszego może Cię spotkać kiedy umiera Twój mały synek? Taka słodka papla, pocieszna. To cios w samo serce, prawda? Ale poczekaj. Umiera kolejny syn, ten najstarszy najbardziej podobny do Twojego męża, który zostawił Cię ginąc pod gruzami kopalni. A potem na Twoich rękach umiera niemowlę, najmłodsze dziecko. Przechodzi Cię już dreszcz? Czujesz ciarki na swojej skórze? To czytaj dalej bo to jeszcze nie koniec. Poznaj historię o ludzkim okrucieństwie, o przewrotnym losie. Tak, o przewrotnym losie najbardziej. Bo chyba o to w tym chodzi.

Małżeństwo z zewnątrz udane, ona ładna, wesoła i urocza jak drobny ptaszek, on szanowany pastor. On zamienił jej życie w piekło. I nie myśl wcale, że ją bił. On zabił ją swoim chłodem, swoją bezwzględnością. Zabił w niej szczery śmiech i radość. Sprawił, że została z pięknej i delikatnej kobiety sucha skorupka. Tak młoda, namiętna i pragnąca ciepła, uwagi kobieta nie zaznała jej do samego końca zabierając tajemnicę o prawdziwej twarzy męża. Chwilami mrożące krew w żyłach sceny. Autorka pokazuje okrucieństwo i prawdziwe pobudki ludzi. Bo o to ktoś próbuje utopić noworodka, owoc zdrady małżeńskiej. Ktoś inny go zabiera i jest zmuszony zostawić wszystko co ma i uciekać z nim aż za ocean. Kto to był i dlaczego to zrobił? Przeczytaj sama. Dowiedz się dlaczego główna bohaterka czuła do siebie obrzydzenie, jaki popełniła błąd pod wpływem chwili i jaka to była miłość, że przyniosła jej ulgę, wdzięczność i przebaczenie dla samej siebie.

Przeczytaj książkę jeśli Ci jest źle. Jeśli czujesz, że łzy same się cisną, w gardle rośnie wielka gula i nie wiesz co ze sobą uczynić, w co włożyć ręce, czym zająć zmęczony zadręczaniem się umysł. Przeczytaj. To historia zwykłej kobiety, z którą los się nie pieścił zbytnio. Miała ojca alkoholika, wredną macochę i wszelkie przygody jakie się za tym ciągną. żyjąc sama z trudem wiązała koniec z końcem. Pochowała męża, dzieci i nie raz miała wszystkiego dosyć. Ale wstała i … Dość! Wystarczy. Bo opowiem wszystko a nie o to w tym chodzi.

 

rokcudow

 

„Rok cudów to niezwykle żywa i dziwnie budująca powieść o nadziei
w czasach bezdennej rozpaczy”
O, The Oprah Magazine

Pewien wielki Polak powiedział: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”.

oby


http://www.proto.pl/aktualnosci/pokemony-w-auschwitz-muzeum-chce-wykluczyc-teren-obozu-z-gry

 

I  jak to czytam to myślę, że coś w tym jest. Pokemon emitujący trujące gazy w Auschwitz? To trochę niesmaczne jest :/ Moim zdaniem pewnym miejscom należy się szacunek z racji roli jaką odegrały w historii. Tak jak nie wypada świrować w domu gdzie ktoś właśnie umarł tak samo albo jeszcze bardziej nie należy bawić się w miejscu gdzie przelano tyle ludzkiej krwi. świat schodzi na psy. Brak pamięci o przeszłości to pierwszy krok do upadku narodu. My chyba nie chcemy pamiętać. To poniżające, że była rzeź i ginęli ludzie, którzy byli czyimiś ojcami, matkami, dziećmi dlatego trzeba historię zamieść pod dywan, zrobić park rozrywki.  Bo jak nie tu to gdzie?

Czyimiś to poprawna forma?

To dla nich powinno być poniżające, nie dla nas. Trzeba udać, że wszystko jest w porządku, że nas to nie razi. Bo musimy być na siłę nowocześni, lepsi, bardziej tolerancyjni. I aż sobie Wiedźmina zacytuje: ‚Jest nas coraz więcej, dłużej żyjemy, potrafimy wznosić wysokie mury i zabijać się tysiącami. Postęp jest jak stado świń. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne korzyści. Jest golonka, kiełbasa, jest słonica i nóżki w galarecie. Słowem korzyści! Nie ma się tedy co dziwić, że wszędzie nasrane.’

 

Właśnie. Nie ma się tedy co dziwić, że wszędzie nasrane.

Zdjęcie0701

Ты меня не ищи,
Я страдать и плакать не буду,
Просто всё уходи…

 

Mnie nie szukaj,
Cierpieć i płakać nie będę,
po prostu wszystko odejdzie…

 

*******************************************************************

Ty mnie nie szukaj. Nie myśl o mnie źle. Bo to nie jest potrzebne. Każde spotkanie jest bolesne. Dla Ciebie. Ja nic nie czuje. Jest mi tylko trochę przykro, że tak wyszło. Rozumiem, że czujesz złość, rozżalenie, frustracje. Ja też czuje. Coś do mnie poczułeś i to nie było potrzebne. Nie wiem, pogubiłeś się i złościłeś się, że nie możesz mieć wszystkiego. Byłeś ambitny i cwany. Ale ja też. Trafiła kosa na kamień. Twoja decyzja. Potężny wpływ na moje dalsze życie.Ale to jest przeszłość.

Słowa a za nimi trujący jad. Wyciąganie tego co było dawno i już nie ma znaczenia. Słowa które ranią jak źdźbła tej trawy, na której niektórzy umieją gwizdać. Porównania, które nie mają sensu, są nielogiczne a jednak istnieją. Nieuzasadniony lub uzasadniony żal. Wzajemne oskarżenia. Tak minął mi weekend.

Lubie deszcz. Ludzi idących w pośpiechu, moją ciepłą, czerwoną kurtkę i szarą barwę nieba. Lubie ten lekko senny nastrój, w który wpadam. Zupełnie jak mój kot. Obudzi się, ziewnie, zmieni pozycje i dalej idzie spać. Wyjątkowo urozmaicone życie :D Lubie deszcz siąpiący w świetle latarni nocą. I lubię kałuże na ulicach. Jak przemakają mi buty to już nie jest tak romantycznie. I ogólnie lubię jesień.

Czekam też na zimę. Zawsze czekam na pierwszy śnieg. Kojarzy mi się ze zmianami. Czas zastąpić stare wspomnienia nowymi. Odetchnąć czystym powietrzem. Poczuć na twarzy mroźny wiatr niosący radość i zapach sosnowych igieł. Opatulić się szalikiem, tak żebym tylko coś widziała i ruszyć w szczere pola przez zaspy.

Ale zadra zostanie. Nie łudź się. Rachunki muszą zostać wyrównane. Takie jest naturalne prawo przyrody. Gryziesz kogoś a potem ktoś Cię zjada. :D