Dziś u mnie na obiad była pieczarkowa. Przymierzałam się początkowo do kremu ale potem wpadłam na inny pomysł. Wiadomo, kobieta zmienną jest :-P

CAM01251

 

Potrzebujemy:

* ćwierć kilo pieczarek, obranych i pokrojonych w plasterki

* 2 cebule

* łyżkę masła

* marchewka

* pietruszka

* seler

* por

* kilka listków laurowych

* ziele angielskie

* 5 szklanek wody

* sól i pieprz do smaku

* koperek – ilość wedle gustu

* 100 ml jogurtu naturalnego

* garść makaronu razowego – Tak na oko ;-) Ja z ciekawości zważyłam to wyszło około 50 g. Po ugotowaniu robi się go znacznie więcej więc 50 g to nie jest mało.

 

Warzywa myjemy.  Marchewkę kroimy na plasterki. 1 cebulę też kroimy ale na takie grubsze plasterki i podsmażamy na patelni dosłownie z kroplą masła, ciut tylko ma być lub na patelni grilowej. Smażymy tylko przez chwilę żeby cebula zdążyła się zarumienić. Wszystkie składniki wrzucamy do garnka i zalewamy 1,2 litra wody i gotujemy na wolnym ogniu, do uzyskania „warzywnego rosołu”. Tajemnica warzywnego bulionu jest taka, że im dłużej jest gotowany tym jest lepszy. Ogólnie należy gotować do zmięknięcia warzyw. Ja gotuje co najmniej przez godzinę na małym ogniu.

CAM01239

Na patelni, na rozgrzanym maśle rumienimy pokrojoną w piórka cebule, dorzucamy pieczarki, oprószamy solą i dusimy na wolnym ogniu do zmięknięcia.

CAM01242

 

Gdy zmiękną dodajemy do naszego bulionu, który już powinien ładnie pachnieć. :-) Pozwalamy im się chwilę razem pogotować, żeby smaki się ze sobą przeszły. Wyłączamy gaz. Dodajemy jogurt naturalny i dokładnie mieszamy. Przyprawiamy solą i pieprzem według uznania. Ja już parę dobrych latek nie jadam soli. Za to lubię dobrze dopieprzyć :twisted:

Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu.

CAM01247

Zupę podajemy na gorąco z dużą ilością pieczarek i makaronu. Dla smaku i żeby nacieszyć oko można posypać koperkiem. :)

Makaron można zastąpić grzankami i też będzie pysznie. Mnie naszła ochota akurat na takie jedzonko :)

I tylko żałuje. że nie mogę Wam przekazać tego apetycznego zapachu, który unosi się po całej kuchni :-(

 

Ale nic straconego. Szable, to jest łyżki w dłoń i do dzieła!