Słowa a za nimi trujący jad. Wyciąganie tego co było dawno i już nie ma znaczenia. Słowa które ranią jak źdźbła tej trawy, na której niektórzy umieją gwizdać. Porównania, które nie mają sensu, są nielogiczne a jednak istnieją. Nieuzasadniony lub uzasadniony żal. Wzajemne oskarżenia. Tak minął mi weekend.

Lubie deszcz. Ludzi idących w pośpiechu, moją ciepłą, czerwoną kurtkę i szarą barwę nieba. Lubie ten lekko senny nastrój, w który wpadam. Zupełnie jak mój kot. Obudzi się, ziewnie, zmieni pozycje i dalej idzie spać. Wyjątkowo urozmaicone życie :D Lubie deszcz siąpiący w świetle latarni nocą. I lubię kałuże na ulicach. Jak przemakają mi buty to już nie jest tak romantycznie. I ogólnie lubię jesień.

Czekam też na zimę. Zawsze czekam na pierwszy śnieg. Kojarzy mi się ze zmianami. Czas zastąpić stare wspomnienia nowymi. Odetchnąć czystym powietrzem. Poczuć na twarzy mroźny wiatr niosący radość i zapach sosnowych igieł. Opatulić się szalikiem, tak żebym tylko coś widziała i ruszyć w szczere pola przez zaspy.

Ale zadra zostanie. Nie łudź się. Rachunki muszą zostać wyrównane. Takie jest naturalne prawo przyrody. Gryziesz kogoś a potem ktoś Cię zjada. :D