Czas na szukanie właściwych argumentów

na znalezienie w sobie odwagi

A dziś będzie o nowości od Rimmel o zagadkowej nazwie Volume Shake.
Tusz, który naprawdę długo nie zasycha? Tak! I ja miałam okazję go sprawdzić i zdam Wam relację.

shaker

To tusz, który zdecydowanie przypadł mi do gustu. Już przy pierwszym wrażeniu byłam mocno zaintrygowana. Kiedy rozpakowałam paczuchę i wzięłam tusz do ręki uderzyło mnie to, że jest dość ciężki. Potrząsnęłam, otworzyłam i moim oczom ukazała się dość sensowna szczoteczka i już miałam dobre przeczucia, bo nawet najlepszy tusz bez dobrej szczoteczki jest do niczego.
resize_lr_vol_shake_brush_copy
Zanurzyłam i spróbowałam. Pierwsze co dostrzegłam to fajna konsystencja tuszu. Nie wiem jak Wy ale ja się trochę bałam, że będzie płynny skoro ma nie zasychać. Ale tak nie było. Formuła okazała się w sam raz. Choć nie jestem mistrzem makijażu a nawet trochę ze mnie noga w tej kwestii to udało mi się nałożyć tusz nawet na najmniejsze rzęski na górze i na dole. Me gustaaa – pomyślałam- To mi się podoba.RIMMELblog

Nałożyłam jeszcze kilka warstw dla lepszego efektu WOW bo nie wspominałam o tym jeszcze ale mam fioła na punkcie grubych, czarnych rzęs. Volume shake nie zlepia rzęs i nie pozostawia grudek nawet po nałożeniu kilku warstw a efekt jest zadowalający. Głęboka czerń ładnie podkreśla oko i dodaje tajemniczości. Po całodniowym noszeniu tuszu na rzęsach mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dzielnie się trzymał. Zero obsypywania a co za tym idzie zero pieczenia i łzawienia. I zero tych znienawidzonych grudek. Myślę, że posłuży mi dość długo bo nie używam tuszu codziennie a ponieważ jest wydajny nie muszę nakładać n-tej warstwy żeby mieć extra rzęsy. A efekt końcowy? Piękny i jak pomyślę, że nie muszę rozdzielać sklejonych rzęs, wycierać chusteczką rozmazanego tuszu to myślę, że już go nie oddam. To jeden z tych kosmetyków, które warto mieć bo opis producenta nie jest ani trochę przesadzony.
RIMME;

A jak to się  dzieje, że nie zasycha? To sekret ciężkiego opakowanka.  W środku jest mały tłok, który sprawia, że produkt nie gęstnieje tak szybko jak inne. Formuła kosmetyku po kilku użyciach nadal zostaje tak samo świeża, jak była na początku. Przed użyciem wystarczy porządnie wstrząsnąć i gotowe :)
resize_lr_vol_shake_eu_copy

Moje wrażenia są bardzo pozytywne. Mam nadzieję, że Wasze też ;)

Będzie mi bardzo miło jak zostawicie po sobie ślad na blogu ;)

I polubicie mój fanpage Misiowa Chatka https://web.facebook.com/wmisiowejchatce/?fref=ts

 

garniermisiowachatlablog
A dziś na blogu przed Państwem premiera Maski Garnier AQUA BOMB Super Nawilżenie I Wygładzenie. Będzie ciekawie, inspirująco, rzetelnie. Będzie tak jak chcecie :)

Na wstępie chciałabym podziękować Garnier za możliwość testowania kuracji.
CAM00959

Więc tak. Szybki wywiad. Masz suchą skórę na buzi? Nie lubisz jej? Nie cierpisz jak Ci schodzi skóra przy nosie? To czytaj dalej.

1. Co to jest maska Garnier AQUA BOMB Super Nawilżenie I Wygładzenie?
*
Pewnie już obiło się Wam coś o uszy. Najprościej rzecz ujmując ( bo Wasz cenny czas to podstawa ;) ) Nowość od Garnier inspirowana azjatyckimi trendami. Z pewnością kojarzycie Azjatki z ich piekną, gładką jak u lalki cerą? Ja też. Dlatego „ inspirowana azjatyckimi trendami” sprawiło, że zapragnęłam tej maski.

To co sprawia, że jest taka WOW to fakt, że w 15 minut zyskujemy efekt prawdziwego nawilżenia. I nie ma w tym ani krzty przesady.
**********************************************************************************************
2. Jak wygląda ta cała maseczka? Znowu jakaś ciapka, której nie bęede mogła zmyć z twarzy? bleeeh
*
Nic z tych rzeczy. Maseczka jest w formie płata, który nakładamy na twarz. Materiał z którego wykonany jest kompres to w 100% naturalne włókno celulozowe, które nie uczula. Nie musisz jej nawet zmywać, wystarczy, że po zabiegu wklepiesz resztki serum w buzie i po wszystkim.

Również opakowanie jest bardzo praktyczne. Wystarczy przeciąć i wyjąć. Nic nie brudzi. Nie wylewa się…
**********************************************************************************************
3. Serum to, serum tamto…A co właściwie zawiera ta maseczka od Garniera?
*
Wersja, którą miałam to wersja z ekstraktem z granatu, kwasem hialuronowym oraz serum nawilżającym. Maseczka jest przeznaczona do skóry odwodnionej.

**********************************************************************************************
4.Kobieto…przy dwójce dzieci ja nie mam czasu na maseczki…
*
Producent i o tym pomyślał. To pierwsza maska, którą nakładasz i swobodnie się poruszasz. Możesz nawet się schylać, skakać i tańczyć ( przetestowane osobiście ) a po 15 minutach tak jak już wspominałam po prostu ją zdejmujesz ;) Jedyne co Ci grozi to wystraszenie sąsiada i efekt natychmiastowego nawilżenia.

**********************************************************************************************
5. To co z tym efektem?
*
Już po jednorazowym użyciu buzia staje się dość miękka i gładka. Bardzo przyjemna w dotyku. Nic dziwnego, skoro fundujesz jej taką bombę wodną :)

**********************************************************************************************
6. Na pewno trzeba wielu opakowań, żeby stosowanie coś dało…
*
Już po jednorazowym użyciu buzia staje się dość miękka i gładka. Ja zgodnie z zaleceniami producenta zastosowałam trzy maski w tygodniu i jestem zadowolona a nawet mile zaskoczona. Pomyśl, poświęcasz trzy kwadranse a dostajesz efekt tygodniowego wklepywania w twarz kosmetyku

**********************************************************************************************
7. A co jak jej użyje i skończe z zaczerwienieniami na twarzy jak u indyka?
*
Celuloza nie uczula i jest bardzo delikatna. Poza tym to naturalne włókno. Myślę, że coś kojarzysz. Moja buzia nie była podrażniona, czy zaczerwieniona. Przez chwilę czułam lekki efekt ściągnięcia ale tak poza tym ok.

indyj

8.A ta maska ? Powiedz coś jeszcze o niej.
*
Mi się np. nie spodobało, że maska nie jest odpowiednio wycięta, tak by pasować do wszystkich kształtów twarzy. Ale to drobiazg. Każdy ma inną twarz i trudno dopasować maskę tak by wszystkim pasowała. Dasz sobie z tym radę. Bo kto jak nie Ty, taka wystrzałowa i zaradna babeczka?

Sam zapach miły dla moich nozdrzy, :D delikatny prawie nie wyczuwalny. Maska jest delikatna, bardzo mocno nasączona płynem dlatego trzeba ją expresowo aplikować na twarz by się nie skleiła.
**********************************************************************************************
9. A jak ją się aplikuje? Ja nie mam czasu stać pół godziny i dopasowywać maskę na twarz. Brakuje mi cierpliwości.
*
Marudzisz, marudzisz, marudzsz. Maseczkę nakładasz na twarz białą warstwą a niebieską część zdejmujesz. Maseczka ma bardzo fajny chłodzący efekt. Dobrze przylega do twarzy i bez problemu możesz robić 1000 innych rzeczy. Wszystko trwa tylko15 minut a efekt odżywienia skóry jest nieporównywalnie wielki.

CAM00968

10.A cena? Trzeba ją stosować minimum trzy razy w tygodniu więc to pewnie kosztowna kuracja .
*
Cena? Myślę, że korzystna w stosunku do jakości. Już trzy zabiegi wystarczają by poprawić kondycje skóry. I tak jak mówiłam nie musisz czekać latami na cud. Maseczka działa od razu. Możesz ją zastosować przed wielkim wyjściem i rzucać na kolana fajną cerą :D

**********************************************************************************************
11.Polecasz?
*
Zdecydowanie polecam ^^

**********************************************************************************************
12. A na pewno jesteś z niej zadowolona?
*
Tak, na 100%. Ciesze się, że mogłam ją wypróbować i Ci polecić. Spokojnie, nie nadziejesz się. Efekt jest widoczny już po pierwszym użyciu a potem jest już tylko lepiej. I najważniejsze: Twoja sucha skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku jak u dziecka. Spróbuj, przekonasz się sama :)

 

Tak więc prezentuje się maska Garnier AQUA BOMB Super Nawilżenie I Wygładzenie. W 15 minut zyskujecie mega efekt, który jest widoczny nie tylko na opakowaniu ;) Wasza buzia jest miękka i nawilżona. Jestem zadowolona i nie będe trzymać dla siebie. Z czystym sumieniem polecam <3

Dzięki Verbena miałam możliwość spróbować najlepszych cuksów świata o całkiem nietuzinkowym smaku <3

Przepyszne a każdy kolejny cukierek to mały raj w buzi. Mowa oczywiście o dropsach Verbena.
Hmn..ziołowe cukierki? Brzmi strasznie, co? Coś jak pieguski z warzywami? :D Nie tym razem. Te dropsy to zaskoczenie miesiąca kwietnia. Kiedy słyszymy o ziołach przed oczami staje nam goryczka domowego syropu na kaszel i mnóstwo zielonych, niedobrych badyli, które dobrowolnie lub pod przymusem ( ;) ) mieliśmy przyjemność spożywać. NIC Z TYCH RZECZY !!!

Słodkość na którą można sobie pozwolić bo zawarta w nich witamina C wpływa dobroczynnie na organizm:

Po pierwsze utrzymywanie, oraz wytwarzanie kolagenu, który to jest głównym budulcem tkanki łącznej
Po drugie dzięki niej, nasze serce pracuje stabilniej
Po trzecie zapobiega niszczeniu komórek, jak i całych naczyń krwionośnych
Po czwarte zmiejsza ryzyko zachorowania na nowotwór
Po piate chroni skórę przed starzeniem
Po szóste pomaga przy pierwszych objawach przeziębienia

Zawsze lubiłam nietypowe połączenia. Dostaję kręćka na punkcie miętowej czekolady choć większość twierdzi, że smakuje jak pasta do zębów…:D
Słodko-słona czekolada z orzeszkami to moje Love i do tej pory uważam, że ukraińska chałwa jest wyborna. Teraz do mojej listy dołączą dropsy. Mają niezwykły smak. Wprost obłędny.

Mam fioła na punkcie zapachów więc nie mogę pominąć tego aspektu. Zapach mają…a zresztą co Wam będę opowiadać. Sprawdźcie ;)

verbena

Chusteczka pojawiła się w II w. p.n.e. w Rzymie, nazywana była sudarium i służyła do ocierania potu z twarzy i prawdopodobnie do zasłaniania ust. W II w.n.e. w Rzymie zaczęto używać nieco większych chusteczek zwanych orarium, często wykonanych z drogich materiałów;

chustki

potem stosowano je jako sygnał podczas walk gladiatorów, publiczność dawała za ich pomocą znak zabicia bądź ułaskawienia gladiatora. Po tym pierwotnym okresie używania przez Rzymian chusteczki zanikły, aby pojawić się w XV w. we Włoszech, znane były tam ich dwa rodzaje- chusteczki do nosa i chusteczki do twarzy. W następnych wiekach stały się przedmiotami zbytku (luksusowymi) z powodu drogich materiałów, z których były szyte; zdobiono je także koronkami i perfumowano.

chustki5Noszono je w ręku bądź wsuwano między palec a obrączkę. Były tak ważnym elementem stroju, że we Francji król Ludwik XIV wydał dekret w sprawie ujednolicenia ich kształtu: od 1685 r. na mocy tego nakazu chusteczka miała być kwadratowa.

chustki4

 

Od momentu upowszechnienia się tabaki chusteczka stała się niezbędna do ochrony twarzy i ubrania przed skutkami kichnięcia. Wśród mężczyzn stały się modne kolorowe chusteczki z obrazkami przedstawiającymi wodzów, bitwy, mapy i inne tematy historyczno-polityczne, których popularność utrzymywała się wraz z modą na zażywanie tabaki, czyli do schyłku XIX w.

chustki7

Potem nastał czas na eleganckie, cienkie, białe chusteczki z dobrego gatunkowo płótna lub bawełny. Uważane były za element bielizny osobistej. Kobiety używały chusteczek batystowych lub jedwabnych, najczęściej haftowanych lub obszywanych koronkami; na co dzień jednak używały zwykłych perkalowych, mężczyźni zaś posługiwali się chusteczkami w ciemnych kolorach.

chustki3

chustki1

 

chustki6Rok 1924 był przełomowy w historii chusteczek z powodu pojawienia się w sprzedaży pierwszych chustek papierowych, służących początkowo do zmywania makijażu. Szybko doceniono ich zalety i przydatność, zwłaszcza w czasie kataru. Pionierem była firma amerykańska Celulose Products Co, w Polsce zaczęto je produkować w latach 70. XX wieku. Przez dłuższy czas jednak papierowe chusteczki nie mogły całkowicie wyprzeć z rynku niepraktycznych i niehigienicznych chusteczek bawełnianych z powodu niedoboru tych pierwszych.

Obecnie chusteczki papierowe, zwane też higienicznymi lub jednorazowymi, są w powszechnym użyciu – natomiast eleganckie, czyste, wykonane z dobrego materiału chusteczki tradycyjne nadal są obowiązkowym elementem stroju uroczystego (np. do ślubu czy w dyplomacji).

chustki8

Źródło: Jak zwykle niezastąpione Internety i wszystkowiedząca Wikipedia

Dlaczego wyciągnełam chusteczki z najodleglejszych krańców historii? Bo chcę Wam przedstawić wyjątkowy produkt. Tak, to będą chusteczki. Jestem taka do bólu przewidywalna. Wiem, że ten temat jest płytki…jak chusteczka ale co powiecie na chusteczkę nasączoną kompleksem NIVEA Creme Care ? Już lepiej brzmi, co? Więc wyobraźcie sobie mięciutkie, wilgotne chusteczki które pachną jak krem Nivea, wspomnienie dzieciństwa? Robi się nieźle. Lubię stopniować napięcie. To teraz jeszcze Wam powiem, że do chusteczki do demakijażu dodano kompleks NIVEA Creme Care.

Producent mówi, że Nivea Creme Care Chusteczki oczyszczające:

  • dokładnie, a zarazem łagodnie oczyszczają skórę z zanieczyszczeń i makijażu
  • usuwają nawet wodoodporny makijaż oczu
  • utrzymują naturalny poziom nawilżenia skóry
  • pielęgnująca formuła z Euceritem, pantenolem i niepowtarzalnym zapachem kremu NIVEA jest dostosowana do wszystkich typów cery

A ja mowie, że chusteczki są rewelacyjne. Skutecznie usuwają makijaż, a także oczyszczają skórę, pozostawiając ją nawilżoną i gładką. Oprócz tego, chronią rzęsy i są bardzo łagodne dla skóry wokół oczu. Skóra twarzy jest oczyszczona, odświeżona i wygląda pięknie. Zawarte w płynie micelarnym cząsteczki zwane micelami działają jak magnes, usuwając makijaż i zanieczyszczenia. Dzięki temu zmywają makijaż szybko i bez kilkukrotnego pocierania. Wiecie jak to jest kiedy trzeba się zmywać, szorować wacikiem z płynem micelarnym a potem poprawiać wodą z mydłem? Dla mnie to mega irytujące. Dlatego cenię skuteczość i szybkość działania chusteczek Nivea Care. Czasem wracam skonana i nie mam na nic siły. A jak jeszcze sobie pomyślę, że muszę zmyć makijaż bo rano będzie katastrofa…Tak,szybkość działania to zdecydowanie atut, dlatego je Wam polecam. I wiecie co się dzieje potem? Żadnego pieczenia, żadnych zaczerwienień, łzawiących oczu. Wrażliwce takie jak ja wiedzą jaki to komfort znaleźć taki kosmetyk.
Stwierdzam, że jest przyjazny dla alergików i posiadaczy delikatnej cery. Ale nie musicie wierzyć mi na słowo: Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie i okulistycznie.Moja buzia po użyciu tych chusteczek jest w rewelacyjnym stanie. Nawilżona,oczyszczona i delikatna. A do tego ten kremowy zapach, który uwielbiam. Cena? Moim zdaniem przystępna. Płacimy za opakowanie 25 chusteczek, które są pełnowartościowe i świetne. Dzięki odpowiedniej grubości i nawilżeniu do zmycia makijażu wystarczy nam jedna chusteczka. Tego przyjemnego odczucia nie da się opisać, musisz sama spróbować. Jestem pewna, że wsiąkniesz na dłużej.

Ale…Nie malujesz się często? To nic. Zabierz je w podróż albo do pracy. Czasem kiedy dotykamy wielu klamek i przedmiotów mamy wrazenie, że asze ręce są suche i nieprzyjemne – warto wtedy potraktować je takimi chusteczkami. Nerwowy dzień, poci Ci się buzia? Spokojnie…też mam ten wstydliwy problem. Warto wtedy mieć w torebce Nivea Care i dyskretnie wycierać twarz. Nie zawierają alkoholu więc nie wysuszą i nie podrażnią Twojej skóry w najmniej odpowiednim momencie, formuła jest tak idelanie dobrana, że nie będziesz się świecić. Ja się nie świece a ich zapach dobrze na mnie działa. Często zdarza mi się w stresujących czy nudnych sytuacjach miętolić tą mokrą chusteczkę i rozsyłać wokół Niveowy zapach :D
To jedyne chusteczki dostępne na rynku, które tak polubiłam. Są mega wysokiej jakości i da się to odczuć po zapachu, dotyku a co najlepsze po miłym odczuciu jakie zostawia na mojej buzi. Skóra jest gładka, nawilżona i przyjemna w dotyku. Ja stawiam na absolutnie kremowe chusteczki Nivea Creme Care a Ty?
chusteczki

Tyle dobra dostałam od Zalando :) Ogarnia mnie gorączka zakupów. Tylko spokojnie, bez szaleństw. Nie kupuj niczego, czego potem będziesz żałować. Spokojnie głosie rozsądku, idź się schowaj. W Zalando jest aż 100 dni na zwrot :) #WIOSNAzZALANDO #ZALANDOSTYLE

I wszystko dla Was opisuje na Misiowej Chatce https://web.facebook.com/wmisiowejchatce/

zalando

 

Oszalałam na pukcie Zalado  Tyle pięknych rzeczy w jednym miejscu. Wciąż znajduje coś nowego i po prostu nie wiem co mam wybrać … ;) Za dużo tego. Ja chce je wszystkie <3 Zalando w dniu w którym Cię poznałam dotarło do mnie, że jesteśmy dla siebie stworzeni 

#WIOSNAzZALANDO #ZALANDOSTYLE

zalando1

 

A w końcu wybór padł na coś zupełnie innego. Kobieta zmienną jest. :)

 

Gramy w czarne-białe-srebrne i sprechen Deutsch  ;)
Ktoś zgadnie co to za butki??? #WIOSNAzZALANDO#ZALANDOSTYLE

 

 

buty1

 

I więcej podpowiedzi ;)

buty2

 

No dobra. Nie będe Was dłużej trzymać w niepewności.

buty3

 Będzie rozdawajka! Kto się cieszy łapka w górę  :)
W związku z tym, że tyle dobra dostałam od Zalando to postanowiłam się z Wami podzielić. Oddam Wam 4 bony do Zalando: 20% rabatu przy zakupach za minimum 200 zł. Chce ktoś? Zgłaszać się na w komentarzach. Kto pierwszy ten lepszy

https://web.facebook.com/wmisiowejchatce/
szablon konkurszzalandoZapraszam !!!

O lajkach na fb powiedziano już dużo. Jeszcze więcej napisano. Ale temat jest jak rzeka – czas ucieka, info nie ubywa. To trochę jak matma co nie?

No ale do rzeczy, do rzeczy. Każdy z nas zaczynał. I wiemy, że początki nie są łatwe oj nie są. I trudno na początku o rzeszę fanów, klientów czy wyznawców rozkładających czerwony dywan pod Twoimi stopami…Wiesz… muszę Cię pocieszyć. Nie jesteś sam. Na internetach są rzesze osób takich jak Ty, troszkę niezorientowanych, mierzących wysoko i żebrających u znajomych o lajki. Już nie musisz tego robić. Bo… bo możecie się wymieniać polubieniami. Ty i inni ludzie potrzebujący lajków na fanpage. Czerwonego dywanu Ci nie rzucą ale mocno się przyczynią do pierwszego milowego kroku w Twojej karierze. Nikt nie musi wiedzieć skąd pochodzą Twoje lajki. Ważne, że jest ich dużo. A lajki przyciągają jeszcze więcej lajków. A najlepsze w serwisie LikePlus jest to, że nic nie płacisz. Wszystko odbywa się na zasadzie wymiany lajków: Ty polubisz czyjś post, ktoś polubi Twój. Prawda, że proste?

 

No to działaj http://www.likeplus.eu/

 

Kiedy siedziałam na ławce w parku czekając na busa przyszedł stary dziadek. Ledwo sunął na tym chodziku, ciało oporne nie chciało ustąpić  i chwiejąc postawił biało czerwone róże pod pomnikiem powstańców. Nieporadnie zbierał liście i sprzątał płytę. Potem próbował zapalić znicz ale upadł mu na ziemię. Usiłował ugiąć się pod różnym kątem ale nie był w stanie. Dłużej już nie mogłam patrzeć. Wstałam, podniosłam ten znicz i zapaliłam. Starszy Pan powtarzał, że ma 91 lat i że dba bo Polska nie może spać. A Polska spała w najlepsze. Młode chłopaki, matki z dziećmi, starsze kobiety. Oni wszyscy spali. I nikt nie podniósł dupy żeby tego znicza z chodnika podnieść.

I tylko jeszcze raz zacytuje:

‚Naród, który nie sza­nuje swej przeszłości nie zasługu­je
na sza­cunek te­raźniej­szości
i nie ma pra­wa do przyszłości.’

 

A las w tym roku hojny. Szczodrze obsypuje swoimi darami.

CAM01342a

A dzisiaj tak na bogato :D Sałatka warzywna pod złocistym płaszczykiem z placka z kaszy jęczmiennej

CAM01315a

Potrzebujemy:

 

na placki:

* szklankę kaszy jęczmiennej

* 1 i 1/2 szklanki mleka

* 10 łyżek mąki ziemniaczanej

* 4 łyżki oleju

 

na farsz:

* pomidora

* ogórka

* małą cebulkę

* małą marchewkę

* koperek

* inne warzywa według uznania

* ewentualnie sól do smaku

 

Kaszę jęczmienną płuczemy kilka razy i gotujemy w lekko osolonej wodzie. Odstawiamy do ostygnięcia.

W tym czasie myjemy i obieramy warzywa. Kroimy w kostkę,mieszamy i odstawiamy do lodówki, żeby się smaki ‚ przeszły’.

CAM01311

Kiedy kasza ostygnie miksujemy ją za pomocą blendera tak aby jak najbardziej się rozdrobniła (ja używam w tym celu maszynki do mięsa i też się spisuje) i mieszamy razem z mlekiem i mąką na gładką masę.
Patelnię rozgrzewamy podlewając odrobinę olejem (jeśli ktoś dysponuje patelnią grilową lub ceramiczną robi to tylko przed pierwszym naleśnikiem) – nakładamy ciasto i rosmarowujemy je dość grubo(najlepiej i najwygodniej za pomocą łyżki). Smażymy z obu stron na rumiano.

Do naleśników nakładamy farsz i zjadamy ;)

Mi placki przypadły do gustu w wydaniu odgrzewanym, przysmażone na złocisty kolor.

I jeszcze jedno. Ciasto można doprawić wedle uznania przed usmażeniem. Ja jednak tego nie robię bo pozwala to na różne wariacje smakowe. ;)  Np. takie:

CAM01325a

Czyli placek cynamonem i cukrem pudrem posypany. Zrobiony w celach eksperymentalnych. Zaakceptowany ( o dziwo!) przez najbardziej wymagającego testera świata czyli moją małą siostrzyczkę, którą trudno wyżywić. Ale nie z powodu jej wymiarów bo te są akurat całkiem drobniutkie ale dlatego, że jest małym uparciuchem i niejadkiem, który oprócz zwykłej bułki,  parówek i spaghetti niczego nie uznaje ;D Wnioskuje więc, że wyszedł całkiem niezły ;)

Zapraszam na pierogi :)

CAM01286pier

 

Potrzebujemy:

Na farsz:

* 200 g zielonej soczewicy

* 2 spore cebule

* łyżkę masła

* 500 g pieczarek

* sól i pieprz do smaku

* 2 ząbki czosnku

* majeranek

* 1,5 szklanki wrzątku

Na ciasto:

* jajko

* 2 łyżki oleju

* 300 g mąki

* pół szklanki dobrze ciepłej wody

 

Soczewicę płuczemy w zimnej wodzie, następnie zaparzamy w 1,5 szklanki wrzątku i odstawiamy aż napęcznieje. Dodajemy pieprz, sól, majeranek i gotujemy, aż soczewica będzie miękka, prawie rozgotowana, to było jakieś 40 minut u mnie.
Międzyczasie pieczarki  kroimy w plasterki, cebulkę w piórka, czosnek w kosteczkę lub przepuszczamy przez praskę jak ktoś się bardzo uprze ;-) . Podsmażamy pieczarki z cebulą i czosnkiem. Odparowujemy wodę. Dodajemy soczewicę i chwilę dusimy.
Po wystygnięciu mielimy w blenderze. Ja używam w tym celu maszynki do mięsa, też jest okey.
Farsz doprawiamy według uznania solą, pieprzem i majerankiem. Majeranek to taki trochę jakby as w rękawie dla soczewicy, coś jak cebulka do pieczarek :-P Ja lubię mocno doprawiony farsz o wyrazistym smaku.

To teraz czas na ciasto. Będzie trochę nietypowo bo z jajkiem. 

Ciasto zagniatamy  z podanych składników tak długo aż będzie  gładkie i elastyczne. Rozwałkowujemy, podsypując mąką. A dalej to już z górki. Jak z każdymi innymi pierogami :-D Wycinamy kółka i środku każdego układamy łyżeczkę farszu z soczewicy i sklejamy brzegi ręcznie lub maszynką do pierogów. Ja nakładam dużo farszu żeby były duże i wypchane :lol:
Pierogi gotujemy we wrzątku (lekko osolonym) około 3 minut od momentu wypłynięcia.

To świetny pomysł na obiadek. Takie pierogi podaje się z sosem grzybowym lub po staropolsku, po prostu ze skwarkami :-)  U mnie występują w takiej skromnej wersji ale i tak są pyszne ;)

Cała tajemnica tych pierogów to dobrze przyprawiony farsz. Dokładnych proporcji nie napiszę bo każdy ma inny smak i najlepiej dojść do swojego ideału dodając szczyptę tego, szczyptę tamtego…

Życzę smacznego i zachęcam do spróbowania !

 

 

———————————————

Prawie 14 km przejechane. Rekord pobity. Ale niedosyt i chęć na 15 jest.

Pod wpływem bardzo interesującej notki z bloga bezpukania.blog.pl/2016/07/20/wspolczesnosc-obciagnieta-podswiadomoscia/#comments  piszę dla Was o kilku domowych sposobach na różne dolegliwości. Niekoniecznie zdrowotne ;-)

Sklepy obładowane są gotowymi rozwiązaniami. Krem nawilżający, odświeżacz powietrza, środki przeciwbólowe, środki przeciwgrzybiczne, środki na kompleksy i pigułki na brak mózgu. Reklamy proponują nam produkty o super mocy, wszystkie najlepsze, wszystkie ładnie zapakowane i naszpikowane chemią. I za wszystkie trzeba zapłacić. Bo…przecież Ty tego potrzebujesz. Bez nowego płynu do szyb Twoje okna już nigdy nie będą czyste. A przynajmniej nie tak czyste jak w reklamie. Bez tabletki Twój ból głowy nie minie. Oni chcą byśmy tak myśleli. Byśmy uwierzyli, że jesteśmy nieporadni. Oni zacierają ręce i czekają aż przyjdziesz do nich i zostawisz swoje pieniądze. Pokażę Ci, że można trochę inaczej.

Aż mi się kawał przypomniał:

Siedzi facet na ulicy obok kosza z pestkami z jabłek.
Podchodzi policjant i pyta:
-Co tam masz?
-Sprzedaję pestki z jabłek.
-A do czego służą?…
-Po zjedzeniu jednej człowiek staje się mądrzejszy.
-A po ile je sprzedajesz?
-15 zł za sztukę.
-Daj mi jedną.
Policjant zjadł pestkę, pomyślał i mówi:
-Poczekaj chwilę! Za 15 zł mogłem kupić kilka kilo jabłek i mieć z nich mnóstwo pestek zamiast jednej!
-Widzi Pan? Już poskutkowało.
-Rzeczywiście. Daj jeszcze dwie.

No ale żarty żartami a tak na poważnie. Nikogo nie namawiam by przestał używać płynu do naczyń czy brać leki kiedy tego potrzebuje. Po prostu chcę pokazać, że nie zawsze potrzebujemy produktów ze sklepu. Są dobre, tanie ( często darmowe albo groszowe) rozwiązania, które znały już nasze babcie i z powodzeniem stosowały.

 

O ZDROWIU I ZIOŁOWYM UZDRAWIANIU

Czy pomyślałaś, że pieprz może pomóc na migrenę? Jeśli cierpisz na ból głowy lub migrenę wsyp 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne (papryki cayenne) do 200 ml wody zimnej lub ciepłej i wypij małymi łykami, mieszając od czasu do czasu łyżeczką, tak aby pieprz nie osiadł.

Ból zęba odbiera Ci chęć do czegokolwiek? Potraktuj go szałwią. Liście szałwii, zalej wrzątkiem i zaparz. Po ostygnięciu płynu, płucz jamę ustną. Nie masz szałwi? Przyłóż do zęba ciepłą jeszcze torebkę z herbaty. Dobrym rozwiązaniem jest też imbir. Zmielony imbir wymieszaj z niewielką ilością wody, zmocz wacik i przyłóż go do zęba.

Imbir sprawdza się też w dolegliwościach żołądkowych. Przy drobnej niedyspozycji zjedz  łyżeczkę zmielonego proszku. Imbir należy do najskuteczniejszych leków na chorobę lokomocyjną oraz pospolite rozstroje żołądka. Działa jak aspiryna ale nie podrażnia. Na ból brzucha sprawdzi się też popularna mięta pieprzowa i nie mniej popularny rumianek.

Zgaga? Co powiesz na kwiat lipy?Pij  trzy razy dziennie, przed posiłkami, herbatki z kwiatu lipy.